Diabły Polskie to kolejna bardzo spójna seria wśród polskich perfum, która zrobiła na mnie wrażenie w 2024 roku. A chronologicznie – pierwsza 🙂 I, o ile, już wcześniej polskie perfumy niszowe robiły na mnie wrażenie, to szatany od Kamila Bańkowskiego, twórcy Fyyre Perfumes, przeciągnęły mnie niemal całkowicie na ojczystą stronę mocy.
Poznajcie zatem wszystkich winowajców.
Boruta – elegancki dżentelmen

NUTY ZAPACHOWE:
Kadzidło, czarny pieprz, jałowiec, balsam gurjun, liśc laurowy, tytoń, estragon, szałwia, goździk (kwiat), drzewo sandałowe, labdanum
PROJEKCJA:
Dobra, ale nienachalna – okolice ramion
TRWAŁOŚĆ:
Około 5-6 godzin
Diabeł Boruta znany jest z tego, że przybiera różne postacie, ale, według podań, najczęściej spotykano go jako wysokiego szlachcica z bujnym wąsem, gdyż przedstawicielowi arystokracji łatwiej było się poruszać wśród miejscowej ludności, budząc szacunek i zaufanie.
I zapach inspirowany tym konkretnym demonem, z pewnością, właśnie taki jest. Boruta budzi wiarygodność, pachnie zdecydowanie, ale nienachalnie. Jest najbardziej eleganckim z diabłów, ukierunkowanym w stronę, którą większość osób kojarzy jako męską.
Kadzidło w Borucie nie przejmuje kompozycji, odbieram je jako snującą się bazę dla pozostałych, aromatycznych składników, więc nie powinno nikogo zniechęcać. Całość widzę jako pociągającego mężczyznę, który wie, czego pragnie w życiu.
Opis twórcy:
Boruta jest eleganckim diabłem. Jest jak dobrze ubrany gentleman, który chodzi własnymi ścieżkami. Mimo, że mocno czuć kadzidło, to jednak jest ono wzbogacone innymi, ciekawymi nutami. Całość jest niezwykle męska, z lekkim, drapieżnym posmakiem, a jednak niepozbawiona pewnej tajemniczości i szyku, dzięki czemu przyciąga subtelną charyzmą.
Rokita – las sił witalnych

NUTY ZAPACHOWE:
Złamana witka wierzbowa, żywice z polskich drzew, jodła, listki, aromat lasu, kadzidło, suche owoce, liść laurowy, korzonki, mech
PROJEKCJA:
Początkowo duża, potem umiarkowana
TRWAŁOŚĆ:
Około 7-8 godzin
Rokita żyje w lesie i w moim odbiorze jest energią roślin pochodzących z tegoż lasu. Nie ma w nim mroku, czy czających się niebezpieczeństw, jest za to siła, świeżość i zieloność, która napędza do działania.
Nie będę ukrywać, że Rokitę z całej ekipy lubię najbardziej. Ale – ciiiii! Nie mówcie pozostałym 😉
Lasów w polskich perfumach znam mnóstwo, a ten konkretny mnie odpręża, by następnie mobilizować do rzucania rękawicy codzienności, ma w sobie coś aromaterapeutycznego, jest też mocno skoncentrowany, tak jak czasem bywają skoncentrowane pojedyncze olejki eteryczne. Poza tym w każdej temperaturze główny wątek układa się na mnie niemal tak samo, co przyjmuję z dużym zadowoleniem.
Przy Rokicie się nie myśli, nie rozkminia, przy Rokicie się działa 🙂
Opis twórcy:
Zapach zielony, bardzo witalny. Wyczuć w nim można też echa leśnych i suszonych owoców oraz trochę delikatnych przypraw. Jest na pewno nieoczywisty i pełen ukrytych warstw. Odzwierciedla charakter Rokity, jest więc jak las o zmiennym nastroju – na początku przyciąga świeżością i zielonością, by potem ukazać głębię i złożoność, której poszczególnych składników nie da się łatwo rozpoznać.
Pokuśnica – przewrotna wisienka

NUTY ZAPACHOWE
Kwaśna wiśnia, mięta, paczula, tuberoza, czernica, olibanum, kadzidła, mech dębowy
PROJEKCJA:
Umiarkowana, potem bliskoskórna
TRWAŁOŚĆ:
Około 4 godzin
Jak na prawdziwą diablicę przystało, Pokuśnicę ciężko zaszufladkować. Tym, co mnie w niej najbardziej cieszy, jest fakt postawienia na wiśnię kwaśną, a nie jakieś tam likierowe wydanie, którego na perfumowym rynku jest od groma i ciut, ciut.
Pokuśnica, w przeciwieństwie do Rokity, za każdym razem ukazuje przede mną nieco inne oblicze. Bywa wiosenna. dziewczęca i radosna, gdy do głosu dochodzi mięta. Bywa kobieca i uwodzicielska w tuberozowo-paczulowym tchnieniu (ważne: ta paczula nie jest ziemista – bez obaw) , a czasem prowokuje i rzuca wyzwanie delikatnym kadzidłem. Ten zapach ma wiele twarzy i ciężko stwierdzić, co zaoferuje danego dnia.
No, przysłowiowej kobiecej przewrotności nie sposób jej odmówić 🙂
Opis twórcy:
Pokuśnica jest niegrzeczną diablicą 🙂 Ostre nuty tuberozy i paczuli łagodzi jednak owocowo-kwaskowatymi wiśnią i czernicą. Mięta i bardzo dużo kadzidła wygładzają dodatkowo całą kompozycję. Z jednej strony prowokująca i odważna, z drugiej pełna subtelnych, harmonijnych
niuansów, które zmieniają się z każdą chwilą. Perfumy tajemnicze, przyciągające i… wyzywające.
Kopalniok – tradycyjny śląski przysmak

NUTY ZAPACHOWE:
Fenkuł, anyż, lukrecja, goździk (przyprawa i kwiat), rumianek, wanilia, nuty kwiatowe, drzewo sandałowe, mirra, kadzidło, czystek, delikatny oud
PROJEKCJA:
Początkowa duża, potem umiarkowana
TRWAŁOŚĆ:
Około 6-7 godzin
Nie lubię anyżu, nie lubię anyżu, nie lubię anyżu … Kurczę, ale ten nawet da się lubić 🙂
Tak, mniej więcej, wyglądało moje spotkanie z Kopalniokiem. To ciekawie oddany zapach słynnych cukierków ze Śląska lub rozgrzewającego pitnego miodu lukrecjowego.
Zapach odbieram jako ciepły, miodowy, ale przyprawiony, że nie myślę o nim jak o jakimś tam “płaskim” gourmand. Uważam, wręcz, że może zmienić myślenie wielu przeciwników “jadalnych” zapachów.
Opis twórcy:
Kopalniok wzorowany był na tradycyjnych śląskich cukierkach anyżowych. Nie jest jednak lukrecjowo-cukierkowo-słodki, ponieważ słodycz w nim jest zrównoważona głębszymi, w tym balsamicznymi czy ziemistymi akcentami. Zapach ten zaskakuje bogactwem niuansów, w którym słodycz jest jak wyżej wspomniano wyważona i pełna charakteru.
Czerniec – całkowicie z piekła rodem

NUTY ZAPACHOWE:
Cyprys, labdanum, skóra, nuty animalne, oud, szafran, kastoreum, szara ambra, nuty drzewne, mech dębowy, paczula, wetyweria
PROJEKCJA:
Początkowo bardzo duża, potem duża
TRWAŁOŚĆ:
W zasadzie całodzienna
Czerniec nie czeka na powitanie, nie bierze jeńców, on wjeżdża na tzw. “pełnej” i przejmuje kontrolę. Część otoczenia może tego doświadczenia nie przeżyć. Zachęciłam? 🙂
Jest to kompozycja bezkompromisowa, kojarząca się ze stajnią lub piekielnymi czeluściami. Ma konkretne parametry i zdecydowanie jest dla fanów kontrowersyjnych zapachów, którzy lubią zaznaczać swoją obecność. Kiedy masz na sobie Czerńca najpierw Cię czuć, a dopiero potem widać.
Zapach utkany jest ze skóry, animalnych grzeszków i spalenizny, w której wyczuwam nuty benzyny. Budzi najwięcej kontrowersji z całej ekipy, ale takie też było, jak zakładam, założenie 🙂
Opis twórcy:
Czerniec to prawdziwy diabeł. Zapach oparty jest o olbrzymie ilości labdanum. Skóra, nuty animalne i prawdziwy oud dodają mu prawdziwie diabelskiego pazura. Uwaga: to zdecydowanie zapach dla zaawansowanych!
Dusiołek – sielski nieanielski

NUTY ZAPACHOWE:
mięta cytrynowa, zielone jabłko, malina, porzeczka, mech, suche siano, paczula, szałwia, geranium, opoponax
PROJEKCJA:
umiarkowana, potem bliskoskórna
TRWAŁOŚĆ:
Około 5 godzin
Dusiołek to dla mnie młodszy brat Rokity. Ma w sobie równie dużo niespożytej energii, aczkolwiek jest bardziej radosny i optymistyczny. Trochę trąci sielanką, a to za sprawą mięty, jabłka i siana, których oblicze dostrzegam jednak tylko latem, zimą Dusiołek zdecydowanie mi bliższy charakterem do Rokity. Ot, magia temperatur. Ale może to nic dziwnego, w końcu mięta, jabłko i siano nie są atrybutami zimy 🙂
Dusiołek nie jest mocno skomplikowany i wymagający, w mojej opinii to najbardziej “noszalna” dla społecznego ogółu kompozycja z całej serii. Kojarzy mi się z tańcem na łące, pogryzaniem smakołyków i innymi małymi przyjemnościami. Grzechy tego konkretnego Dusiołka wynikają z prostego dogadzania sobie. A jabłko w końcu jest symbolem grzechu 😉
Opis twórcy:
Dusiołek był wesołym diabełkiem; lubił sobie przycupnąć pod drzewem na mchu, jeść jabłka i psocić chłopom. Zapach odwzorowuje jego naturę i pachnie tak, jakbyś się położył/położyła na trawie w sadzie, a więc ziemiście, owocowo, mszyście. Mimo wszystko zapach nie jest zbyt ciężki; jest frywolny, baaaardzo zielony i dość zmienny.
***
Na zakończenie kilka słów o oprawie, bo niewątpliwie zasługuje na wzmiankę.
Flakoniki są czarne, ozdobione z przodu demoniczną grafiką z nazwą serii, a z boku holograficzną nalepką z imieniem danego diabła / diablicy .
Do każdego flakonika dokładana jest karta postaci, oraz kolorowa naklejka z wizerunkiem danego szatana, którą można dodatkowo nakleić na flakon. Poniżej – przykład Rokity.
Małe rzeczy, a cieszą 🙂




Wow that was odd. I just wrote an extremely long comment but after I clicked submit my comment didn’t appear.
Grrrr… well I’m not writing all that over again. Anyhow,
just wanted to say excellent blog!
Thank you! Maybe it was a temporary problem – your comment has been published.